<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Uczmy si pywa> 
<author_1=Stefania Grodzieska>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=5>
<date=1951-05-20>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Jak otworzyli t pla na tej naszej Wile, to poszam, bo pan Czesio obieca, e mnie nauczy pywa. Wic najpierw pokazywa mi na piasku jak to si robi i wytumaczy e wody nie trzeba si ba, bo to taki sam ywio jak kady inny. I e wszystko polega tylko na skoordynowaniu ruchw. Kiedy na piasku miaam ju ruchy zupenie skoordynowane, pan Czesio powiedzia:
 Teraz idziemy do wody, niech pani miao wali za mn.
Szlimy i szlimy, a woda jak na zo bya coraz gbsza. Pan Czesio szed naprzd, a ja miao waliam za nim, powtarzajc sobie e woda to tylko taki sam ywio jak kady inny. Pan Czesio jest jednak znacznie wyszy ode mnie, wic kiedy jemu woda sigaa do pasa, to mnie prawie do ramion, a kiedy jemu do ramion, to ja ju si znalazam z gow pod powierzchni.
Usyszaam jeszcze gos pana Czesia:
 Niech pani miao wali dalej, tu jeszcze zupenie pytko.
Waliam wiec miao dalej, chocia ta nasza Wisa kochana wlewaa mi si do rodka przez usta, nos i uszy. Po jakim czasie zrobio mi si nieprzyjemnie, bo wedug moich pobienych oblicze we mnie musiao by ju wicej wody ni naokoo mnie, tymczasem naokoo wcale nie robio jej si mniej.
Zrozumiaam beznadziejno sytuacji kiedy uwiadomiam sobie, ile metrw tej rzeki naszej licznej musiaabym wypi, eby to zrobio jakkolwiek rnic w moim pooeniu Pocieszaam si, e woda to tylko zwyczajny sobie ywio i znowu nie przesadzajmy, widywao si ywioy w yciu.
Takie powietrze chociaby. I nawet, eby siebie zawstydzi, zapiewaam w myli: Tchrz si boi zimnej wody, musi zuchem by kto mody.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>